niedziela, 7 stycznia 2018

Laleczka Elf

Laleczka powstała wczoraj. Poświęciłam na nią prawie cały dzień. Dziś rano jedynie doszywałam skrzydła. Myślałam, że pójdzie szybciej, ponieważ na filmiku elfik był niewielkich rozmiarów. Niestety, praktycznie każdy z elementów należało przyszyć. A że robiłam to podczas oglądania skoków narciarskich, to zeszło dwa razy dłużej :))
Spodobał mi się sposób doszywania włosów i ten koczek na środku głowy. Do ich wykonania użyłam włóczki Angora Ram.
Rzadko używam zielonej włóczki w moich pracach, ale tutaj idealnie mi pasowała do ubranka. Niestety przy dzisiejszej pogodzie fotografie nie oddają soczystości tej zieleni. Od rana panuje szarość i ciężko w takich warunkach wykonać dobre zdjęcie.
Laleczka mierzy ok. 24 cm.



Materiał: włóczka akrylowa/moher
Szydełko: 3,0
Wzór: Suwanna 's Crafts Room

Na momencik odłożyłam druty. To tylko dlatego, że komplet, który robię jest już prawie skończony.
Ekscytuję się tym bardzo, ponieważ, to mój pierwszy większy projekt na drutach.
Szydełko nie ma dla mnie tajemnic, ale za to druty posiadają ich już dużo. Z każdym kolejnym elementem pracy odkrywałam kolejne. A ile jeszcze takich nowości przede mną...
Myślę, że jak już wszystko poleci do właścicielki, to jeszcze w styczniu pokażę, co takiego wydziergałam :))

Postanowienia noworoczne jakieś są?
Ja w tym roku zainwestowałam w kalendarz z dużą ilością miejsca na zapiski. I tam na pierwszej stronie zamieściłam plany na ten rok. Jeśli coś uda mi się zrealizować, to odhaczę. A jak nie, to bez spinki, przeniosę na przyszły rok :))
Do tego stworzyłam w kalendarzu kilka tabelek oraz innych cudów podobnych do tych, które umieszczane są w bullet journal.
Na razie mam zapał do prowadzenia tego kalendarza, ale jak długo to potrwa - czas pokaże.

Przyjemnego tygodnia :))
- pogodowo, uczuciowo i robótkowo :)

niedziela, 31 grudnia 2017

Spełnienia marzeń w Nowym Roku!



Poza tradycyjnymi życzeniami czyli zdrowia, szczęścia, pomyślności (to wszystko bardzo ważne!) :))
chciałabym życzyć Tobie i mnie tego, aby ten Nowy Rok był bardzo kreatywny.
Żeby w naszych głowach wciąż kiełkowały nowe pomysły.
I czasu. Dużo czasu na ich realizację.
Wyjątkowego tworzenia w 2018 roku!!!

sobota, 30 grudnia 2017

Malutkie woreczki

Mało mnie tutaj ostatnio, ale to tylko dlatego, że mocno zadrutowana jestem. Dziergam, dziergam i jeszcze raz dziergam z Angory De Luxe. Z drutami spędzam każdą wolną chwilę. Niestety przez to intensywne drutowanie zaczyna o sobie przypominać mój prawy nadgarstek. To na razie tylko sygnały ostrzegawcze, więc zapobiegam dalszemu rozwojowi maścią. Mam nadzieję, że pomoże.

Wczoraj na szybko uszyłam kilka woreczków. W związku z tym, że do takich prac nie potrzeba wiele materiału, to wykorzystałam małe kawałki, które zostały mi z poprzednich prac (a właściwie testów, bo to moje szycie, to takie bardzo początkujące jest jeszcze).
Do środka zostaną włożone łuski karpia z wigilii. 31 grudnia należy je umieścić w portfelu, aby przyniosły pomyślność finansową przez cały rok. Podaruję je bliskim.


I to jest ostatnia praca w 2017 roku.

Dzisiejszy dzień trochę poświęcę na sprawy kuchenne. Nowy Rok będziemy witali u mojej siostry, więc zobowiązałam się do zrobienia ciasta i sałatki. Jak mnie porwie kucharzenie, to może wykonam coś jeszcze :))

Miłego dnia :)))

wtorek, 12 grudnia 2017

Bałwanki szydełkowe

To taka mała odskocznia od drutów, które pokochałam ostatnio miłością wielką. Nic innego nie robię w wolnych chwilach tylko siedzę i dziergam. I w trakcie jednej pracy już myślę o następnej :))
Szydełka nie porzucę, ale na razie mam wielki romans z drutami :))

Bałwanki powstały na potrzeby okiennej aranżacji. Wyłożyłam zeszłoroczne ozdoby i czegoś mi po prostu brakowało. Przestawiałam, układałam i wciąż było nie tak.
Poszperałam zatem troszkę w internecie i wykonałam dwa bałwanki o wysokości ok. 11cm.




Materiał: włóczka akrylowa
Szydełko: 3,0
Wzór: pasart

U mnie dzisiaj ciepła jesień.
Niestety ponura i szara.
Dobrze, że dom już prawie świąteczny. Wprowadza pozytywny, ciepły nastrój.
Wieczór zapowiada się przyjemnie.
Kocyk, herbatka, film i druty :)))

niedziela, 3 grudnia 2017

Czas... gdyby można było go dodziergać......

Wciąż mi go brakuje. Na wszystko. Nie wiem czy może jestem źle zorganizowana czy po prostu zbyt wiele biorę na siebie. Od kilku tygodni mam wrażenie, że ten czas gdzieś mi zwyczajnie ucieka. I wciąż mam wrażenie, że z czymś nie zdążę.
Obiecałam sobie jednak, że od nowego roku muszę to wszystko skorygować. Jeszcze nie mam pomysłu na to, jak lepiej zorganizować sobie czas. Może będę robiła raz na miesiąc listę z tym, co mam zrobić. I dopóki nie zrealizuję wyznaczonych zadań, to nie będę zaczynać kolejnych.
Pomijam oczywiście ogrom pracy w pracy. Czasem po przyjściu do domu jestem tak zmęczona, że nie mam ochoty nawet palcem ruszyć. I jak słyszę teksty: "Jak Ty możesz być zmęczona siedzeniem za biurkiem", to mam ochotę czymś rzucić... Ale to już chyba temat na całkiem osobny post.

Ozdób świątecznych w tym roku zrobiłam niewiele. Reniferek i parę gwiazdek.
Testowy sweterek na drutach zrobiłam do połowy. Po pierwsze dlatego, że skończyła mi się włóczka, a po drugie stwierdziłam, że skoro mam problemy z czasem, to nie ma sensu bawić w testy.
I rozpoczęłam walkę z oryginałem.
Poniżej testowa szarość.


Oryginał robię z Angory de Luxe. Pierwszy raz pracuję z tą włóczką. Jest mocno kosmata, co powoduje, że praca z nią nie jest płynna, ponieważ co jakiś czas te włoski w pewien sposób się sczepiają, tak, że trzeba je delikatnie rozerwać drutem.
Sama dzianina jednak wygląda bardzo ładnie i jest dość miękka. Oczka wychodzą równiutko, a kosmatość tylko nadaje uroku całości.
Z tej włóczki powstała również czapeczka. Poniżej tylko fragment robótki, ponieważ cały komplet zaprezentuję, gdy skończę sweterek.


Moja siostra, gdy zobaczyła jeszcze niedokończony sweterek, to zapragnęła mieć taki w swoim rozmiarze. I w piątek otrzymałam paczkę z włóczkami na ten cel. Realizacja na pewno w przyszłym roku.
Nigdy nie robiłam tak dużego ubrania na drutach. Sweter ma być długi, tak do połowy uda.

Ostatnio otrzymałam suszoną miętę. Zaparzyłam w szklance i pod światło wyszedł fajny obrazek. Zobaczcie sami :))


U mnie zima. Śnieg daje więcej światła i pięknie wygląda na drzewach. I to koniec plusów.
Byle do wiosny!

niedziela, 19 listopada 2017

Testowa czapeczka miś

Testowa dlatego, że zrobiona na próbę z włóczki, która dobrze się pruje :)) W razie pomyłek nie byłoby strat w materiale. Na szczęście nawet raz nie musiałam jej pruć. Wszystkie rzędy przeszły gładko. W 90% została zrobiona na drutach (wykorzystane tylko oczka prawe i lewe). Jedynie troczki i wykończenie otworu z tyłu obrobiłam szydełkiem. Szydełkiem zostały też stworzone uszy.
Do tego jeszcze będzie sweterek, którego początek już siedzi na drutach.
Oryginał wykonam z Angory de Luxe.

Problem miałam ze zdjęciami. Nie wiedziałam, jak ładnie pokazać tę czapkę. Bobasa obok siebie nie mam, kulki styropianowej odpowiedniej wielkości też nie. W końcu znalazłam dwa kłębki włóczki i na tych kulach ją prezentuję. Czerwona jest mniejsza, więc czapka nie jest na niej bardzo naciągnięta.
Ale podobno Mikołaj w tym roku przyniesie mi manekina niemowlęcego. Wygadał się niechcący pod pewnymi naciskami :))) Już nie mogę się doczekać...



Materiał: włóczka akrylowa
Druty: KP 3,5
Szydełko: 3,0

Twórczego tygodnia życzę :)))